Bounty po mojemu (czyli jak sobie ułatwić sprawę:)

Wczoraj postanowiłam zrobić domowy batonik bounty według popularnego przepisu krążącego w internecie. Okazało się jednak, że nie mam połowy składników i musiałam nieco zmienić plan. Jestem zachwycona domowym bounty w tym wydaniu, smakuje identycznie jak to ze sklepu. Mój Mąż - wielki fan tej słodkości, pochłonął wszystko dosłownie w moment:) Następnym razem muszę zrobić więcej!
Potrzebujemy:
  • 100 g wiórek kokosowych
  • łyżkę masła
  • 3 łyżki śmietanki kremówki
  • niecałe pół szklanki cukru
  • 100 g mlecznej czekolady
  • kroplę zapachu rumowego
  • trochę więcej niż kroplę rumu lub innego alkoholu
Masło, kremówkę i cukier podgrzewamy w rondelku, tak, aby masło i cukier się rozpuściły. Wiórki kokosowe wsypujemy do miski i zalewamy naszą masą z rondelka. Dodajemy rum i zapach rumowy, wszystko dokładnie mieszamy. W kąpieli wodnej rozpuszczamy czekoladę, gdy jest płynna dodajemy do niej wiórki ze wszystkimi składnikami i dokładnie mieszamy. Wsadzamy na pół godziny do lodówki, po czym najlepiej mając mokre ręce - formujemy z masy kulki wielkości orzecha włoskiego. Wykładamy na papier do pieczenia i wstawiamy do lodówki aż stężeje. Masa jest dość plastyczna, więc można z niej zrobić każdy kształt - ja wykonałam małe serduszko dla Męża:)

6 komentarze:

  1. Aż żałuję, że wczoraj nie wpadłam do Was na bounty :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Trzeba było:))) Chociaż nie wiem, czy byś zdążyła dojechać, bo zniknęło w moment:) A było 16 takich kulek.

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny pomysł ;) moje pierwsze kulki bounty lekko się rozleciały, ale były białe bez czekolady. Następnym razem wypróbuję Twój przepis! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. z tą listą składników zapowiada się pysznie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam bounty, biegnę po kremówkę:)

    OdpowiedzUsuń

 

Blogger news