Kurczak w tahini z sosem malinowo - jagodowo - cebulowym

Wczoraj jakiś taki był nie taki dzień. Jeśli rozumiecie o czym mówię:) Nic mi się nie chciało, nic mi nie wychodziło. M. wrócił z pracy o 22, a ja myślałam ,że skisnę do tej godziny. Posprzątałam, ale nawet mi się nie chciało tego robić. Wzięłam się więc za to, co lubię najbardziej - pieczenie i gotowanie. Ciasto nie wyszło,  a do obiadu przypaliłam cebulę (bo dostałam smsa, wybiegłam z kuchni po telefon, wracam - a tu już prawie czarna!).

 Tak czy inaczej kurczak w tahini jest ciekawym połączeniem, czuć sezamowy posmak, a do tego sos jest przełamaniem tego delikatnego smaku. Polecam!

Potrzebujemy:
  • Udka kurze
  • 2 łyżki tahini
  • 1 czosnek
  • 1 łyżkę miodu
  • sól, pieprz ziołowy
  • 1 łyżkę oliwy z oliwek
 Do sosu:
  • garść jagód
  • garść malin
  • 1 łyżeczkę miodu
  • 1 cebulę
  • tłuszcz do podsmażenia cebuli
 Udka kurze marynujemy w tahini, miodzie, oliwie z oliwek i przyprawach. Moje marynowały się kilka godzin. Co jakiś czas porządnie je smarujemy marynatą. Czosnek kroimy w plastry. Udka wsadzamy do piekarnika nagrzanego na 180 stopni i pieczemy aż się ładnie przypieką z ułożonymi na nich plastrami czosnku. Ja na koniec swoje udka grillowałam przez kolejne 5 - 10 minut, dzięki czemu mają taką chrupiącą skórkę (może nawet za bardzo chrupiącą, ale nie było czuć smaku spalenizny).

Jagody i maliny myjemy i gotujemy w rondelku razem z miodem do momentu aż wyparuje większość wody i zrobi się jednolita masa. Przecedzamy ją przez sitko, pestki wyrzucamy. Cebulę kroimy w piórka i podsmażamy na patelni. Dodajemy sos owocowy i chwilę gotujemy na małym ogniu aż całość ładnie zgęstnieje. Gotowe. Smacznego!



18 komentarze:

  1. Że w jakim sosie? ;) Wow, nigdy nie wpadłabym, na takie połączenie, zaciekawiłaś mnie tym. Nie mogę sobie wyobrazić tego smaku, ale z ciekawości bym spróbowała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wczoraj miałam dzień wymyślania;) Ale efekt wyszedł bardzo fajny:)

      Usuń
  2. Bardzo interesujący sos. Nie słyszałam nigdy o czymś podobnym. Masz fantazję ;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Czasem tak jest, że nic nie wychodzi i wtedy najlepiej zrobić coś tak pysznego, jak Ty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa:))) Dzisiaj już jest zdecydowanie lepszy dzień:)

      Usuń
  4. Ciekawa propozycja, mógłby mi ktoś ugotować taki obiad (też mam lenia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe mi M. obiecał, że coś ugotuje, ale ciągle czekam:)

      Usuń
  5. Podoba mi się takie połączenie :) Ja już się nauczyłem, żeby telefon zawsze trzymać ze sobą w kuchni, poza tym jedzenie jest ważniejsze, smsy nie zając ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby nie zając, ale ciekawość zżera co tam przyszło:)

      Usuń
  6. Ciekawy sos ;) no i tak..spalona cebula to mój największy wróg w kuchni, a też często się zdarza, bo akurat gdzieś wyjdę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pocieszyłaś mnie, że nie tylko ja tak mam:)

      Usuń
  7. To nie pachniało Ci dzis w kuchni ;( Ale kurczak jest i to z bardzo aromatycznym sosem...;) A wczorajszy dzień był nie taki, masz rację! Nie tylko Tobie sie nie wiodło, to tak na pocieszenie ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to moja babcia zawsze mnie uczyła mówić : "brzydko pachniało" (zamiast "śmierdziało" :)) Ale w sumie zapach kurczaka był na tyle ładny, że cebulą się aż tak nie przejęłam:) A to, że nie tylko ja miałam pecha - trochę pociesza:))

      Usuń
  8. w takim wydaniu to ja jeszcze kurczaka nie jadłam, muszę wypróbować:)

    OdpowiedzUsuń

 

Blogger news