Muffiny z okazji schudnięcia, w polewie galaretkowo-karmelowej.

Wczoraj waga mnie nie zawiodła. Już myślałam, że moje bieganie, brzuszki, jazda na rowerze i ograniczenie słodkości nie przyniosły efektu, a tu BAM! Dwa kilogramy mniej. No to mogę zaszaleć w ramach świętowania! Zjedzenie dwóch muffinek już opłaciłam serią brzuszków, ale co tam. Są tak pyszne, rozpływają się w ustach, a jedzone jeszcze ciepłe, popijane świeżym kakao...brak mi słów:) M. wychwalił pod niebiosa, a Synuś jedną pożarł (wybaczcie za takie określenie, ale ono najbardziej pasuje ) na śniadanie wpychając rączkami żeby przypadkiem nic nie wypadło z buzi:) Moje wypieki nigdy mnie nie zawiodły, dlatego na wieczorne pieczenie właśnie stamtąd wzięłam przepis (i zmieniłam trochę).

Polewa całkowicie jest moim pomysłem z powodu braku cukru pudru do lukru i wyszła (nie chwaląc się) genialna:)


Potrzebujemy (na około 15 małych muffinek):
  • 3/4 szklanki cukru
  • 2 i 2/3 szklanki mąki pszennej
  • 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • szczyptę soli
  • skórkę startą z jednej cytryny 
  • 1 łyżeczka soku z cytryny
  • 60 g roztopionego masła
  • 1/4 szklanki oleju
  • 2 jajka
  • 1 szklanka mleka
  • 1 łyżka ekstraktu z wanilii
  • 1 szklanka borówek amerykańskich (u mnie mrożone) i garść malin (również mrożone)
Polewa:
  • 1/3 szklanki cukru
  • sok z 1/2 cytryny
  • woda 
  • 2 łyżki galaretki wiśniowej
 Suche składniki (cukier, mąkę, proszek do pieczenia i sól) łączymy ze sobą. W drugiej misce łączymy składniki mokre: masło, olej, mleko, jajka, ekstrakt, sok z cytryny i skórkę z cytryny. Składniki mokre mieszamy z suchymi do połączenia (nie mieszamy dokładnie, tylko aż się połączą). Na koniec dodajemy owoce i mieszamy łyżką.

Nakładamy do foremek na muffiny i wstawiamy do rozgrzanego piekarnika na 180 stopni na 20-25 minut (do suchego patyczka).


Polewa:
Do szklanki wsypujemy cukier i minimalnie zalewamy go wodą. Dosypujemy 2 łyżki galaretki i wciskamy sok z cytryny. Przelewamy do rondelka, wstawiamy na małym ogniu. Całość się mocno spieni, mieszamy od czasu do czasu i wyłączamy. Polewa zgęstnieje, zrobi się gęstsza od miodu, a w miarę ochłodzenia zacznie zastygać. Polewamy ostudzone muffiny.
Smacznego!







31 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Są! I patrzą ciągle na mnie:)

      Usuń
    2. Trzeba było upiec mniej ;) Ja ostatnio próbuję uzyskać odpowiednie proporcje składników na 6 muffinek, bo chcę z nimi często eksperymentować, a jak upiekę za dużo to później nie ma komu jeść ;)

      Usuń
    3. Oj, zapomniałbym. Gratulacje wytrwałości i pierwszych efektów, oby tak dalej :)

      Usuń
    4. Tomku jak Ci za dużo wyjdzie muffinek to ja chętnie je zjem:D Dziękuję za gratulacje:))

      Usuń
  2. ale fajne Ci wyszły, gratuluję schudnięcia:)
    też ostatnio biegam

    OdpowiedzUsuń
  3. gratuluję osiągnięcia celu ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. No teraz możesz sobie dogodzić takimi pychotami ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz niby mogę, ale jeszcze nie osiągnęłam swojego celu, więc tylko te muffinki i koniec:))

      Usuń
  5. gratuluję wytrwałości, ja to mam zawsze słomiany zapał jeśli idzie o chudnięcie.
    A muffinki piękne ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Ja zawsze też miałam słomiany zapał, dlatego strasznie mnie cieszy efekt:D

      Usuń
  6. Gratuluje! Oby tak dalej! A świętowanie musiało być przepyszne, warto było się pomęczyć jeżeli czeka taka nagroda na Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak:D Już myślę nad nagrodą jak schudnę kolejne dwa:D

      Usuń
  7. Gratuluję! :) A muffinki wyglądają po prostu bosko. :) Aż proszą, żeby po nie sięgnąć.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mmmm... Muffiny warte grzechu:-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Twoja wytrwałość i zapał są godne podziwu! A muffinki rewelacyjne!

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo ciekawa ta polewa. Taka inna niż wszystkie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już myślałam, że nie wyjdzie, bo często moje pomysły nie kończą się dobrze:) Ale polewa jest pyszna:)

      Usuń
  11. Zmieniłam adres bloga, dlatego jeśli obserwowałas Relishingmeals.blogspot.com obserwujesz, jest już nieaktualny. Problemy techniczne były tego powodem. :( Zapraszam na nowy: relishmeals.blogspot.com

    Pzxodrawiam,
    whiness

    OdpowiedzUsuń
  12. aaa widzisz ten kiedyś robiłam babeczki z tego przepisu :D ale widzę, że ty zamieniłaś je w królewską ucztę- borówki, maliny i wszystko czego dusza zapragnie ;-) :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe bo ja nie byłabym sobą gdybym czegoś nie zmieniła:)))

      Usuń
  13. Brawo! Dzielna z Ciebie dziewczyna, siłą woli i wytrwałością jestes zdrowsza o 2kg mniej ;))) Muffinki cieszą moje oczy! Szkoda, że nie podniebienie...;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:)) Zapraszam na babeczki bo ja ostro walczę żeby ich nie zjeść i przydałby mi się ktoś do pomocy:))

      Usuń
  14. Gratuluję sukcesu wagowego!! Też walczę, gotując tylko dla mojego "M" :( ale teraz mogę zrobić babeczki dla Siebie :)))))) dziękuję!!

    OdpowiedzUsuń

 

Blogger news