Olka Fasolka

Dzisiaj mam dla Was danie tradycyjne - fasolkę po bretońsku z przepisu mojej Mamy, czyli najlepszą jaką do tej pory jadłam :-) Zawsze myślałam, że ugotowanie dobrej fasolki po bretońsku jest dużym wyzwaniem, ale okazuje się, że wcale nie jest to takie trudne! Wszystkim fanom fasolki jak najbardziej polecam ten przepis. Olka fasolka:)

Przepis na najlepszą fasolkę po bretońsku:
  • 0,5 kg fasoli jaś lub nieco mniejszej (pamiętajcie, że napęcznieje)
  • 400 g wędzonego boczku
  • 4 - 5 parówek (wedle uznania)
  • koncentrat pomidorowy (spory słoiczek)
  • 2 łyżki masła
  • 2 łyżki mąki
  • sól, pieprz
Fasolę dzień wcześniej zalewamy wodą w dużym garnku. Ja swoją moczyłam całą noc. Następnego dnia gotujemy ją, wodę doprawiamy solą i pieprzem (na początku tylko trochę). Gdy fasola robi się nieco miękka - dodajemy boczek (nie musi być pokrojony, najważniejsze żeby puścił smak) i pokrojone w plasterki parówki. Całość gotujemy aż fasolka będzie miękka. Na koniec na patelni rozpuszczamy masło (może być margaryna), dodajemy mąkę cały czas mieszając i zalewamy dwiema łyżkami wody z naszej fasoli. Do tego wlewamy koncentrat (lepiej na początek nie dodawać całego, tylko najwyżej na koniec trochę dolać jeśli będzie za mało). Całość szybko mieszając przelewamy do garnka z fasolką. Sos zgęstnieje, jeśli jest zbyt rzadki - czynność powtarzamy dodając więcej mąki do zasmażki. Doprawiamy fasolkę solą i pieprzem jeśli jest taka potrzeba.

22 komentarze:

  1. Dobrze zrobiona fasolka po bretońsku to pyszne i sycące danie. Bardzo lubię, choć robię rzadko.

    OdpowiedzUsuń
  2. Fasolka po bretońsku to główne danie studenckie. Pamiętam ją doskonale:-) Dawno już nie jadłam, trzeba w najbliższym czasie zrobić;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Patrz a ja na studiach nigdy jej nie robiłam, ale to przez niewiedzę :)

      Usuń
  3. pycha zupa na zimowe chłody:) pyszna i syta:) mniam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie myślałam o niej jak o zupie:D Ale faktycznie w pewnym sensie jest to zupa:)

      Usuń
  4. O jak dawno nie jadłam! Fasolka najbardziej mi się kojarzy z górami, bo często ją zamawiam w schroniskach na rozgrzanie gdy pogoda mniej dopisuje :) Pozdrawiam, Olka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też często w górach ją jadałam:)

      Usuń
  5. Ja też już dawno nie jadłam! Bardzo rozgrzewający klasyk :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jako fan na pewno wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mój mąż nosiłby Cię na rękach. Uwielbia fasolkę po bretońsku. Kiedy rodziłam 11 godzin, 3 razy wychodził na fasolkę własnie:)
    Na niedzielę będę przygotowywać Twoje wczorajsze muffinki z kwiatkiem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :))) bardzo sie ciesze:) koniecznie napisz jak wyszly!:)

      Usuń
  8. Oj, oj,oj! Taka micha mi sie marzy. Uwielbiam fasolkę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nastepnym razem jak zrobie to zapraszam:))

      Usuń
  9. Witam, choc uwazam ze fasolka po bretonsku z parowkami to profanacja i nie ma opcji zeby ja nazwac "najlepsza", to wyprobuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe u mnie zawsze z parówkami:)) Polecam :))

      Usuń

 

Blogger news