Lody na ocieplenie!

Za oknem zima, ale w sercu już wiosennie. A co! Nie mogłam się już doczekać tej wiosny, ciągle myślałam "zrobię to jak będzie ciepło" i wiecie co? Chyba bym się nie doczekała. Więc czemu nie lody?
Zapraszam na ciepłe lody (no dobra, nie oszalałam jeszcze na tyle żeby w taki mróz robić lody mrożone;)
Pamiętam jak z Mamą miałyśmy fazę na ciepłe lody - codziennie po szkole leciałam do sklepu i kupowałam po kilka sztuk dla każdej z nas. Mogłyśmy je jeść garściami. To były czasy...jadłam i nie tyłam!
  Przepis pochodzi z Moich Wypieków
Potrzebujemy:
  • 3 białka
  • 1 i 3/4 szklanki cukru
  • 1/4 szklanki wody
  • wafelki do lodów (około 12ście sztuk)
  • ewentualnie ekstrakt np. waniliowy i kolorową posypkę
Można je zrobić również w polewie czekoladowej:)

Do metalowej miski wlewamy wodę, białka i wsypujemy cukier. Całość miksujemy przez minutę. Resztą miksujemy w kąpieli parowej - do garnka wlewamy wodę i gotujemy aż do wrzenia. Gdy wrze - stawiamy na garnku naszą metalową miskę z białkami i miksujemy przez równe 12 minut. Białka muszą osiągnąć temperaturę 70 stopni. Nie miksujemy dłużej! Jeżeli nie macie termometru cukierniczego, wystarczy, że będziecie przestrzegali czasu 12 minut. Pod koniec miksowania dodajemy ekstrakt waniliowy.

Miska nie może stać w wodzie w trakcie miksowania, musi być rozgrzewana jedynie przez parę wodną. Garnek w trakcie miksowania ma ciągle stać na gazie  (lub czymś co grzeje;)

Gotową piankę studzimy i przekładamy do rękawa cukierniczego. Nakładamy do wafelków (robimy spiralę z pianki). Na koniec posypujemy kolorowymi kulkami lub maczamy w rozpuszczonej czekoladzie. Przechowujemy w lodówce. Smacznego!


9 komentarze:

  1. Aaa! Uwielbiałam je jako dziecko :D Niezwykle słodkie, niezwykle dobre.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też mile je wspominam. Dobrze,że niedługo będziesz blisko, to i ja dostanę jednego:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pamiętam je! W wersji domowej nie miałam okazji spróbować.

    OdpowiedzUsuń
  4. Prrrragnę takiego loda, prrrrragnę! ;)
    PS. Dziś nie wyrobiłam i mimo nienastrajającej aury nażarłam się moich ulubionych hagendasów (tych z kajmakiem i karmelizowanymi pekanami).

    OdpowiedzUsuń
  5. moi chłopcy byliby zachwyceni:) zapisuję przepis:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jejku kiedy to bylo, ja tez je uwielbialam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Pamiętam ich smak...:-) Super przepis, można się przenieść do tamtych lat...;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. od razu mi się lato przypomniało :)

    OdpowiedzUsuń

 

Blogger news