Surówka z białej kapusty, ale to nie o surówkę chodzi..

Z tą surówką wiąże się strasznie dużo moich wspomnień. Wiele lat temu jeździliśmy z rodzicami do Sphinxa. Pamiętam jak otworzyli pierwszą restaurację w Łodzi na ul. Piotrkowskiej. Rodzice byli zachwyceni, zabrali mnie i moją siostrę...i od tamtej pory shoarma stała się naszym ulubionym kultowym daniem. Sphinx się rozrastał, na początku na terenie Łodzi, potem doszły Pabianice i wreszcie ich lokale można było znaleźć w każdym większym mieście. Każda wycieczka, wakacje, większa okazja - nie obyły się bez shoarmy w Sphinxie.

Nie chodzi tylko o jedzenie, ale o wspomnienie tego smaku, tych fajnych chwil, kiedy całą rodziną, CAŁĄ..byliśmy w restauracji. Kiedy rodzice w domu odtwarzali to popularne danie (i wychodziło im to rewelacyjnie). I ta surówka. Na początku w Sphinxie podawali tylko taką, z białej kapusty. Potem doszły inne, ale ta jedna przywraca najmilsze wspomnienia. Zrobiłam ją pierwszy raz od wielu lat - w dniu Wszystkich Świętych. Wspominając Tatę, powróciły najgłębiej ukryte myśli. Wspomnienia. Musicie spróbować tej surówki, jest pyszna. Jak to jest, że surówka przywołuje tyle myśli?
Potrzebujemy:

  • 1/4 główki kapusty
  • 1 łyżkę majonezu
  • 2-3 łyżki śmietany 12%
  • 1 łyżkę cukru
  • 1 łyżeczkę soku z cytryny
  • sól, pieprz
Kapustę drobno ścieramy na tarce, łączymy wszystkie składniki, dokładnie mieszamy. Solimy, pieprzymy do smaku. Smacznego;)

9 komentarze:

  1. kurcze, czytam i jakbym czytała o sobie:) U nas też shoarma stała się kultowym daniem, próbowaliśmy ją odtworzyć w domu i to samo było z tą kapustą;) smakowała jak nigdzie! robię taką w domu bardzo często, ale smaku z dawnego sphinxa nie przebije;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wzruszylam się. A surówkę zrobię na pewno!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też się wzruszyłam - jak to pisałam i myślałam o tym wszystkim..

      Usuń
    2. Rozumiem Cie doskonale... Mój tata tez miał swoje danie, którego zadna z nas łącznie z mama nie powtorzy, ten smak był niepowtarzalny.

      Usuń
  3. Ja też mam takie swoje dania, przy których zatrzymuję się na chwilę, żeby pomyśleć o moim tacie, że zrobiłby to lepiej i byłoby idealne.. a tak pozostają wspomnienia zamkniętych gdzieś w podświadomości tych nieosiągalnych już smaków.

    OdpowiedzUsuń

 

Blogger news