Szyszki, szyszunie :)

Kojarzą mi się z dzieciństwem i z Zakopanym. Od lat mamy ten sam przepis, zawsze się sprawdza. Zazwyczaj połowa znika, kiedy jeszcze są ciepłe i lekko rozpadające się, tylko część szyszek ma to szczęście stwardnieć tak jak trzeba :P Lubicie, jedliście?
Potrzebujemy:

  • 25 dag krówek
  • 25 dag cukierek toffi*
  • 2 opakowania ryżu preparowanego (jedno opakowanie ok.70 g)
  • 1 kostka masła 
  • 1 łyżka kakao
*Miałam tym razem mniej cukierków toffi - 18 dag, dlatego dodałam 1 łyżkę masy kajmakowej.

Masło rozpuszczamy w dużym garnku (największym), gdy się rozpuści dodajemy cukierki oraz kakao. Cały czas mieszamy, masa na początku będzie niejednolita, w miarę rozpuszczania zrobi się gładka i dość płynna. gdy nie będzie miała grudek - zdejmujemy z ognia i wsypujemy ryż preparowany. Mocno mieszamy, cały ryż musi być obklejony toffi.
Najlepiej postawić sobie obok garnka miskę z zimną wodą (będziemy moczyć dłonie).
Nabieramy sporą łyżkę masy, bierzemy w zmoczone zimną wodą ręce i szybko formujemy kulki. Masa jest gorąca, ale to najlepszy moment na zrobienie szyszek. Odkładamy np. na talerz, formujemy kolejne kulki co jakiś czas wkładając ręce do wody. 
Gdy już zrobimy wszystkie szyszki - jeszcze raz ściskamy każdą żeby były bardziej zwarte. 
Odstawiamy do ostygnięcia (lub jemy gorące;) 
Smacznego!





8 komentarze:

  1. jak byłam dzieckiem takie wcinałam:D

    OdpowiedzUsuń
  2. Smak dzieciństwa. Te kupne nigdy nie dorównują smakiem tym domowym, nigdy!
    Wyszły Ci wyjątkowo zgrabne.

    OdpowiedzUsuń
  3. to równiez i moje smaki z dzieciństwa:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ile gram mają mieć opakowania? Chciałam dziś kupić ryż preparowany, ale opakowania mają różną gramaturę, więc zrezygnowałam.

    OdpowiedzUsuń
  5. 70 g jedno opakowanie, przepraszam już to dopisałam do przepisu:)

    OdpowiedzUsuń

 

Blogger news