Kanapka z pieczonym kurczakiem i moje pierwsze DIY

Od jakiegoś czasu dużo myślę o moim blogu i każdy kolejny wpis przybliża mnie do wprowadzenia sporych zmian. Jednak nie chcę rzucać słów na wiatr, nie chcę się w połowie zniechęcić ( i przede wszystkim Was zniechęcić) lub rozproszyć, dlatego zmiany te staram się wprowadzać powoli.
Po zmianie adresu bloga przyszedł czas na logo. Na dzień dzisiejszy dodałam do niego krótkie zdanie, ale to dopiero początek, w planach mam znacznie więcej.

Co zamierzam? Nieco rozszerzyć bloga. Nadal znajdziecie tutaj mnóstwo jedzenia, nadal zamierzam gotować, piec i dodawać przepisy..ale odrobinę chcę też iść w inną stronę.

Pewnie zastanawiacie się skąd nagle pomysł na zmiany. Przede wszystkim nic nie stało się nagle. Myślę o tym od jakiegoś czasu. Wypisuję na kartce pomysły, czytam opinie ludzi i niestety w większości się z tym zgadzam. Nie chcę żeby mój blog był zwykłym blogiem kulinarnym, pełnym samych przepisów i zdjęć. Chcę dać z siebie coś więcej, chcę żebyście mogli mnie trochę poznać, żebym ja mogła poznać Was. Brzmi pewnie naiwnie.
Mam nadzieję, że spodoba Wam się ta zmiana i będziecie częściej zaglądać żeby sprawdzić co wykombinowałam ;)
Dzisiaj jako zapowiedź kolejnych zmian, zapraszam Was na pyszną kanapkę z pieczonym, soczystym kurczakiem...oraz mały pomysł na urozmaicenie zwyczajnej doniczki;)



Zacznijmy od kanapki:

  • 1 pierś z kurczaka
  • sól, pieprz, papryka ostra
  • 1 łyżka oliwy z oliwek
  • 1/4 papryki
  • ulubione dodatki do kanapki - pomidor, ogórek, sałata oraz pieczywo
Pierś z kurczaka myjemy, oczyszczamy z błonek. Smarujemy jedną łyżką oliwy z oliwek, solimy i pieprzymy oraz doprawiamy ostrą papryką. Możemy wstawić do lodówki żeby się zamarynowało (będzie smaczniejsza) lub od razu przystąpić do przygotowania.
Pierś smażymy (bez tłuszczu, wystarczy oliwa w której jest wysmarowana) po 1-1,5 minuty z dwóch stron i przekładamy do naczynia żaroodpornego,
Piekarnik rozgrzewamy do 180 stopni. Paprykę kroimy w paseczki i dokładamy do piersi z kurczaka. Całość pieczemy pod przykryciem przez 30 minut.
Po tym czasie wyjmujemy z piekarnika, studzimy przez kilka minut i kroimy w plasterki.
Kroimy również pozostałe dodatki i układamy w naszym ulubionym pieczywie.
Smacznego!

Jakiś czas temu zobaczyłam w internecie doniczkę z napisem "I will survive". Pomyślałam, że wręcz idealnie pasuje do moich kwiatków, szczególnie do mojej bazylii, która ma swoje wzloty i upadki.. postanowiłam sama zrobić taką doniczkę.

Potrzebna jest tylko zwyczajna biała doniczka, czarna farba (u mnie plakatowa, ale może być specjalna do malowania na szkle), mały pędzelek i ręce, które się nie trzęsą;)

Jeżeli nie ufacie swoim dłoniom, możecie wcześniej wyciąć szablon z kartki papieru i przykleić go do doniczki za pomocą taśmy klejącej.
 Doniczkę na czas malowania najlepiej ułożyć na czymś miękkim, np na poduszce (warto poduszkę zawinąć w folię żeby jej nie ubrudzić).


Myślę nad kolejnymi sentencjami. Macie jakieś pomysły?

2 komentarze:

  1. Często robimy własne dekoracje podpatrując te gotowe w sklepach czy w internecie :) Fajnie jeśli coś zainspiruje nas na Twoim blogu ;)
    Nowy Rok więc i zmiany :) To dobry pomysł aby nie popaść w rutynę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajna doniczka, mojej kolendrze by się przydała, bo właśnie pada:P a kanapka pyszna:)

    OdpowiedzUsuń

 

Blogger news