Jabłka zapiekane z koglem moglem

Kogel mogel to zdecydowanie smak mojego dzieciństwa. Jadłam sam - z cukrem, lub w wersji kakaowej. W obydwóch wydaniach zawsze bardzo mi smakował. Ostatnio zupełnie zapomniałam o tym deserze, ale dzisiaj postanowiłam nieco go odświeżyć.

Jabłka zapiekane z koglem moglem to zdecydowanie coś dla mojego M. (ponieważ nie znosi on surowego jajka), ale również dla mnie - jako dla wiernej fanki kogla mogla :)
Niestety, moje dziecko zjadło prawie wszystko. Dla M. nic nie zostało. Muszę zrobić jeszcze jedną porcję :)

Potrzebujemy:

  • 2 jabłka
  • 4 duże żółtka
  • 3-4 łyżki cukru
  • cynamon (u mnie świeży starty na tarce, ale może być 1/3 łyżeczki cynamonu w proszku).
Jabłka myjemy, obieramy i kroimy na ćwiartki. Układamy w naczyniu żaroodpornym jedno obok drugiego. 
Żółtka ubijamy z cukrem aż zrobią się białe i gęste, łapki miksera będą zostawiały na nich ślad w trakcie ubijania. 
Piekarnik rozgrzewamy do 180 stopni.
Jabłka posypujemy cynamonem i zalewamy koglem moglem.
Pieczemy w 180 stopniach przez 15 minut i w 200 stopniach przez kolejne 4-5 minut (zarumienią się z wierzchu). 
Najlepiej podawać z ulubioną konfiturą. 
Smacznego!

7 komentarze:

  1. Kogel mogel w wersji z naszego dzieciństwa jest nieco inny, tzn z białkami tak jak na biszkopt a takiego z samych żółtek przyznamy, że jeszcze nie jadłyśmy. Tym bardziej zapieczonego :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super pomysł na deser:) Do tej pory jadłam taki kogel mogel z truskawkami, ale z jabłkami też musi być pyszny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z truskawkami nie jadłam, ale też mam w planach:)

      Usuń

 

Blogger news