Najlepszy domowy pasztet!

Zacznę od tego, że jestem wielką fanką pasztetu. Był taki okres w moim życiu, że jadłam głównie kanapki z pasztetem, ale niestety tym sklepowym. Niezbyt zdrowym i jak teraz o nim pomyślę i mam porównanie do pasztetu domowego - nie aż takim smacznym, jak kiedyś mi się wydawało.
Nie oszukujmy się, sklepowy pasztet może się schować przy takim domowym. Szczególnie  przy TYM domowym, na który przepis chcę Wam pokazać. TEN jest idealny, pyszny. Łatwo się go kroi, a wykonanie, chociaż najlepiej rozłożyć na dwa dni, wcale nie jest takie pracochłonne. 
Nasz pasztet już się skończył, ale lada dzień będę  robić kolejny - tak bardzo nam zasmakował.
Potrzebujemy:
  • 1/2 kg mięsa wieprzowego - może być z łopatki, szynka
  • 1/2 kg mięsa wołowego (j.w. - z łopatki, szynka)
  • 300 g boczku wędzonego
  • 2 jajka
  • sól, pieprz
  • pół bułki
  • 2 łyżki bułki tartej
  • 1 duża cebula
  • 2 listki laurowe, 4 ziela angielskie, 10 ziarenek pieprzu
  • słonina pokrojona w cienkie plastry
  • smalec do wysmarowania formy na pasztet
W garnuszku gotujemy niecałą 1 szklankę wody z przyprawami - listkami laurowymi, zielem angielskim i pieprzem. Gotujemy na średnim ogniu bez przykrycia przez 7 minut.
Mięso kroimy w 3 cm kostkę, cebulę w plastry.
W garnku układamy na dnie boczek wędzony, na to wołowinę, wieprzowinę i na wierzch cebulę. Solimy i dodajemy przecedzony wywar z przypraw. 
Całość gotujemy na dużym ogniu do zagotowania wywaru i następnie dusimy na małym ogniu przez około 1,5 godziny do miękkości mięsa. Pod koniec gotowania dodajemy bułkę.
Mięso odkładamy do ostudzenia (najlepiej na noc).

Ostudzone mięso mielimy trzykrotnie w maszynce do mielenia mięsa. Solimy i pieprzymy do smaku. Do mięsa dodajemy dwa żółtka i mieszamy dokładnie. Białka ubijamy, dodajemy do mięsa i jeszcze raz całość mieszamy. Formę prostokątną o długości 30 cm smarujemy smalcem i wysypujemy bułką tartą. Na dno układamy słoninę. Wykładamy na to nasze przygotowane mięso, uklepujemy je dokładnie żeby nie powstały pęcherze. 
Piekarnik rozgrzewamy do 200 stopni. Pasztet pieczemy w tej temperaturze przez 1,5 godziny.

Odstawiamy do ostudzenia. Najlepiej się kroi gdy jest całkowicie schłodzony. Jeśli pokroimy go zaraz po upieczeniu, może się rozpadać. Smacznego!


6 komentarze:

  1. Nigdy nie robiłyśmy pasztetu mięsnego :P W przekroju wygląda świetnie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam pasztet, a Twój wygląda smakowicie. To trzykrotne mielenie trochę mnie przeraża, ale cóż, na Wielkanoc można się poświęcić ;) Serdeczne pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za drugim razem zmieliłam dwa razy (z lenistwa) i pasztet wyszedł pyszny, więc spokojnie można mielić dwa, a nie trzy razy:) Przepis polecam, jest naprawdę pyszny:)

      Usuń
  3. U mnie pasztet to pozycja obowiązkowa na śniadaniu wielkanocnym :)

    OdpowiedzUsuń

 

Blogger news