Wycieczka z dzieckiem - Zoo Safari Borysew

Jakiś czas temu moja Mama powiedziała mi, że mój blog jest fajny i bardzo go lubi, ale jest w nim za mało mnie.
Zgadzam się z nią, w kulinarnych blogach ciężko jest przemycić trochę siebie, dlatego od czasu do czasu będę odbiegać od tematu gotowania pokazując Wam ciekawostki z mojego życia. Może nie brzmi to zachęcająco, ale jestem pewna, że część z tych "ciekawostek" przypadnie Wam do gustu. Jeśli macie dzieci i szukacie fajnych miejsc na wycieczkę, ciekawych atrakcji i umilaczy czasu, postaram się Wam pomóc :)
A może macie jakieś swoje doświadczenia, polecicie coś co warto odwiedzić? Jestem otwarta na wszelkie propozycje ;)

Pamiętam jak powstawało Zoo Safari w Borysewie. Mieszkałam wówczas w Łodzi i dzieliło mnie zaledwie 40 km od tego ogrodu. Czemu wtedy tam nie pojechałam? Słyszałam różne opinie, że jest mało zwierząt, że nie ma co zwiedzać...Wtedy pewnie tak było. Safari powstało w 2008 roku i powoli się rozwijało. Dzisiaj jest w nim ponad 350 zwierząt. Powiem Wam, że zdecydowanie jest co zwiedzać :)

Zoo Safari w Borysewie jest miejscem zrobionym "na bogato". W Łodzi mieszkałam blisko łódzkiego ogrodu zoologicznego, byłam jego stałą bywalczynią i chociaż je lubiłam i mam z nim wiele miłych wspomnień, wydaje mi się takie smutne.

Safari Borysew to miejsce pozytywne, zwierzęta są bardzo towarzyskie, można je naprawdę pooglądać z bliska. Tygrys, którego widzicie na zdjęciu u góry był tuż za szybą. Centralnie przede mną.

Chociaż zabrzmi to dziwnie, zwierzęta wyglądały na bardzo wyluzowane :) Ale przejdźmy do szczegółów.

Na początku wita nas piękna papuga, która już przypadła do gustu mojemu M. Można ją oglądać zanim wejdzie się do Zoo.
Po kupieniu biletów (tutaj macie cennik) wychodzimy na plac, na którym stoi kolejka. Koszt przejazdu 6 zł, w dni deszczowe gratis - cóż za miła niespodzianka.
Niestety byliśmy zbyt wcześnie i chociaż plusem był brak tłumów - nie przejechaliśmy się kolejką, było za mało osób. Godzinę później zoo już zaczęło się zapełniać.

W centrum znajduje się mnóstwo atrakcji: kino 6D, zwierzyniec do którego można wejść, figlarnia - miejsce zabaw dla dzieci z piłeczkami itd, restauracje i oczywiście bardzo dużo zwierząt.

Największą atrakcją jest też karmienie zwierząt, nie możecie tego przegapić.

Znaleźliśmy nawet króla Juliana!

Oraz motylka, który był bardzo przyjaźnie nastawiony
A także inne fajne zwierzęta. Mój czterolatek był wręcz zachwycony. Zdecydowanie warte swojej ceny :)



PS Ta żyrafa stała tuż obok, ale zanim M. zrobił zdjęcie, zdążyła sobie pójść... :)

1 komentarze:

 

Blogger news