Szlachetna paczka z Kuchnią Elexis

Wielki Finał już za nami! Jeszcze raz wszystkim bardzo, bardzo dziękuję za zaangażowanie! <3 W tym roku mieliśmy osiemnaście dużych pudeł, spełniliśmy wszystkie prośby i marzenia wybranej przez nas rodziny.
Wczoraj rano zawieźliśmy paczki do magazynu w Wieluniu i dowiedzieliśmy się, że jest to największy magazyn Szlachetnej Paczki w całej Polsce! Atmosfera niesamowita, wolontariusze, strażacy, darczyńcy...zamieszanie, ale bardzo pozytywne zamieszanie. W oczekiwaniu na naszą wolontariuszkę podjedliśmy trochę bigosu i ciasta, a potem z pełnymi brzuchami pojechaliśmy do wybranej przez nas rodziny.

No właśnie, a jak to wyglądało na miejscu?

Wyjechaliśmy z Czarnożył, miejscowości pod Wieluniem i trafiliśmy na polną drogę. To nie był kawałek polnej drogi, jechaliśmy nią i jechaliśmy, żeby w końcu zauważyć stary, mały domek, stojący dosłownie na odludziu.
Domek w stylu stylu starej chatki po babci. W środku ciepło, okna wymienione, jednak na tym kończą się zalety domu. Podłoga to beton lekko przykryty wykładziną. Pomieszczenia małe, wszystko stare. Widać, że zadbane, ale po prostu jest bardzo biednie.


Oliwier (1,5 roku) czekał na nas z pięknym, promiennym uśmiechem. Reszta rodziny zestresowana.
Pan Krzysztof zaczął od pudła, w którym było kakao, "ciuciu!!" krzyknął uradowany Oliwier i już wiedział, że kakao jest jego. Trzymał je cały czas kurczowo, jednak, gdy pan Krzysztof otworzył pudło z zabawkami, pojawiło się zastanowienie...trzeba odłożyć kakao i lecieć do zabawek! Oliwierek spojrzał na nas, jednak nie zaufał nam na tyle, żeby kakao położyć obok nas. Wyniósł je do kuchni i dopiero teraz mógł się zabrać za autka! Poustawiał je, policzył (do trzech, chociaż było ich znacznie więcej;).

Lenka cały czas stała obok pudeł i wyraźnie czekała na swoje prezenty. Pan Krzysztof trafił na pudło z pluszakami i Oliwier od razu pobiegł po kotka (pluszowego) i przytulał go już do końca naszej wizyty. W końcu i Lenka dostała swoje lalki! Mała była bardzo zestresowana, więc na pewno nacieszyła się nimi jak poszliśmy.

Rodzicie nie wiedzieli jak dziękować, byli zestresowani sytuacją podobnie jak Lena, jednak radość Oliwiera sprawiła, że od razu na naszych sercach zrobiło się ciepło <3 Na pewno wszyscy byli zadowoleni, musieli tylko dojść do siebie, podobnie zresztą jak my :)

0 komentarze:

Prześlij komentarz

 

Blogger news